Archiwum | Rozmowy RSS feed for this section

„Jestem przekonany, że najwyższa jakość to właśnie netlabele”

15 Gru

Piątek, 28 grudnia 2007

 

Rozmowa z Clarke’em Cassidym, założycielem labelu Stratospherik.

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

MinimumMaximum: Powiedz, proszę, kiedy powstał netlabel Stratospherik?


Clarke Cassidy: Rozpoczęliśmy naszą pracę w styczniu 2007 roku.

 

Reprezentujesz zatem bardzo młode wydawnictwo… Skąd w ogóle pomysł, aby stworzyć netlabel, wirtualną oficynę?

 

Większość naszych artystów to doświadczeni twórcy, którzy wydawali już swoje nagrania w klasycznych labelach pod najróżniejszymi pseudonimami. Z powodu ich frustracji stanem przemysłu fonograficznego i prawami nim rządzącymi, podjęliśmy decyzję o publikowaniu efektów ich twórczości w sieci, na zupełnie innych zasadach dystrybucji. Ponadto netlabel jest fantastyczną drogą do skrócenia dystansu między studiem muzycznym a odbiorcami, parkietem w klubie czy didżejami. W przypadku klasycznych wydawnictw musimy czekać około pół roku, aby nasze nagrania w ogóle ujrzały światło dzienne, a następnie czeka nas uganianie się za dystrybutorami, aby w końcu otrzymać 50 dolarów zapłaty! Natomiast, jeśli spojrzymy choćby na Stratospherik, wystarczy, że odbiorę mail z linkiem do utworu, który artysta nagrał godzinę temu i w ciągu następnej godziny materiał zostanie opublikowany. Następnie w przeciągu tygodnia mogę dostać informację zwrotną od didżejów z całego świata na temat tego, co zostało wydane. Jest to, jak widać, metoda bardzo szybko przynosząca efekty…

 

Tyle mówisz o artystach skupionych wokół stratospherika, powiedz kilka słów na ich temat.

 

Jak powiedziałem już wcześniej, są to ludzie, którzy wydawali wiele nagrań pod innymi pseudonimami, byli związani z innymi wydawnictwami, nie mogę zatem wiele powiedzieć ze względów prawnych. Powiem, że jest to towarzystwo międzynarodowe… Clarke Cassidy, czyli ja, pochodzę z USA, Stratoliner – Francja, Defrag – również USA, Uriel Asher – Hiszpania i Loran Valdek – Francja.

 

Ciekawi mnie Twój stosunek do idei wolnej muzyki. Czy to, co oferują netlabele, to świetna droga wymiany myśli, idei, fascynacji, czy po prostu inna droga dystrybucji?

 

Jest to po prostu sposób rozpowszechniania brzmień z całkowitą kontrolą tego, co chcemy tak naprawdę robić. Oznacza to totalną wolność bez udziału jakichkolwiek dupków…

 

A czy nie korci cię czasem, aby przekształcić Stratospherik w komercyjną oficynę? Obecnie zdobywają popularność coraz liczniejsze serwisy oferujące muzykę za w miarę rozsądne pieniądze…

 

Powiem tak, Stratospherik pozostanie wolnym wydawnictwem, ale niektóre pozycje w naszym portfolio, ich ekskluzywne wydania, będą dostępne na najpopularniejszych muzycznych platformach. Te płatne wersje będą zawierać – poza oryginalnym materiałem – reedycje wykonane przez artystów, których naprawdę cenimy.

 

W tej chwili Stratospherik tworzy pięciu muzyków. Jak jest z poszukiwaniami nowych talentów? Jakie wymagania muszą spełnić?

 

Owszem, aktualnie mamy wydawnictwa pięciu artystów, ale cały czas szukamy nowych brzmień. Na przykład Loran Valdek został odnaleziony, kiedy przeglądałem profile w serwisie Myspace.com. Jego prace wydały mi się na tyle ciekawe, że skontaktowałem się z nim, czego efektem są utwory jego autorstwa sygnowane logo Stratospherika. Myspace to naprawdę świetna droga do wykopywania prawdziwych nowych talentów – w moim przypadku jedynym kryterium jest to, czy muzyka nadaje się do tańca. Jest wiele netlabeli, które wydają naprawdę eksperymentalną twórczość i jest to świetne, ale naszą wizją jest publikowanie muzyki na parkiet, muzyki, które mogłaby być wydana na winylowych płytach w ubiegłym wieku.

 

Wiem, że tworzysz, powiedz zatem, skąd płyną najgłębsze inspiracje? Do których gatunków muzyki elektronicznej jest ci najbliżej?

 

Przede wszystkim poruszam się w obrębie stylistyki house i techno, a co do inspiracji… Płyną zewsząd – z najróżniejszych miejsc, książek, muzyki, filmów, ze strony przyjaciół… Można długo wymieniać.

 

Czy Ty, jako twórca, jesteś zaangażowany w życie sceny techno w swoim kraju?

 

Tak, ja, jak również pozostali twórcy skupieni wokół Stratospherika, jesteśmy stale aktywni.

 

Zanim zakończymy rozmowę, powiedz, proszę, czy jako twórca netlabelu przeglądasz w poszukiwaniu nowych brzmień to, co oferują konkurencyjne serwisy?

 

Oczywiście! Mam z nimi stały kontakt. Jestem przekonany, że najwyższa jakość to właśnie netlabele. Jedynym, czego wciąż jednak nie mogę zaakceptować, to fakt, że wielu didżejów nie traktuje netlabeli poważnie. Zazwyczaj jest to spowodowane tym, że albo w ogóle nie mają pojęcia o istnieniu niezależnych wydawnictw, albo sądzą, że skoro muzyka oferowana jest za darmo, to musi być niskich lotów, albo będzie to bardzo eksperymentalny materiał. Na marginesie, jednym z naszych celów jest promowanie naszych wydawnictw pośród cenionych didżejów – wszyscy artyści, którzy zaangażowali się w tworzenie Stratospherika przygotowali bardzo obszerne listy mailingowe…

 

Rozmawiał Michał Wolski

Winyl i CD odejdą w zapomnienie?

15 Gru

Środa, 12 września 2007

 

Rozmowa z Saschą Mullerem, założycielem netlabelu Saurebad.

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

MinimumMaximum: Powiedz, proszę, kiedy powstał netlabel Saurebad?

 

Sascha Muller: Był to styczeń 2007 roku.

 

A czy mógłbyś wyjaśnić, dlaczego zdecydowałeś się założyć netlabel?

 

Według mnie jest to najlepsza droga do promocji dobrej muzyki i pomocy świeżym artystom, aby mogli być słyszani.

 

Przedstaw, proszę, artystów, którzy mają swoje publikacje w Saurebad.

 

Obecnie jest nas dwóch – Sascha Muller, czyli ja, i pochodzący z Wielkiej Brytanii twórca brzmień acid techno – Laptopacidexperience. Sascha Muller, czyli znowu ja, występujący pod pseudonimem Pharmacon – pozwól, że opowiem o sobie w trzeciej osobie – rozpoczął swoją muzyczną karierę jako DJ i producent w 1990 roku, inspirowany przez Kraftwerk, Tangerine Dream i takich artystów, jak Sven Vath, których utwory grał w swoich didżejskich setach. Prezentowany przez niego styl sięga od chillout’owego ambientu, przez house na muzyce techno, rozumianej w jemu właściwy sposób, skończywszy. W procesie produkcyjnym korzysta tak ze starych, analogowych urządzeń, jak również z najnowszego software’u. Za najważniejszą rzecz uważa tworzenie nowych brzmieniowych kolaży i wariackich sampli, które wykorzystuje następnie w swoich utworach. Jako DJ grał w wielu miejscach Europy i w czasie takich wydarzeń, jak Love Parade czy Thunderdome. Obecnie zajmuje się również VJ-owaniem i jest zaangażowany w kilka multimedialnych projektów wraz z innymi twórcami video i grafiki z różnych stron świata. To tyle o mnie, pisane w trzeciej osobie… natomiast o moim przyjacielu z Wielkiej Brytanii za dużo powiedzieć w tej chwili nie potrafię.

 

Jaki jest Twój stosunek do sposobu prezentowania brzmień, jak odbywa się to w przypadku netlabeli? Czy według ciebie jest to tylko i wyłącznie inna droga dystrybucji, czy może jest w tym „coś więcej”?

 

Według mnie jest to świetne narzędzie pozyskiwania nowych wpływów, co jest niemożliwe w przypadku normalnej „polityki muzycznej”, gdzie liczy się tylko sprzedaż. W netlabelach producenci mogą wydawać eksperymentalne produkcje. Uważam, że najlepsze brzmienia będą publikowane właśnie na stronach niezależnych internetowych wytwórni. Myślę, że w przyszłości winyle i CD odejdą w zapomnienie.

 

Czy Saurebad stanie się kiedyś komercyjnym labelem?

 

Nie! Będzie zawsze w pełni wolny!

 

Czy poszukujesz nowych artystów dla swojego netlabelu? W tej chwili jest ich tylko dwóch…

 

Tak, cały czas szukam ciekawych producentów. Jedynym warunkiem, aby móc publikować w Saurebad jest to, aby utwory powstawały w stylistyce acid.

 

Co stanowi dla Ciebie jako twórcy największą inspirację?

 

Największą inspirację stanowi dla mnie spuścizna lat 80., kiedy narodziło się mnóstwo muzycznych pomysłów. Natomiast jeśli idzie o artystów, to zdecydowanie Kraftwerk, Tangerine Dream i Klaus Schulze.

 

Czy jesteś aktywny na scenie techno w swoim kraju?

 

Obecnie nie tak intensywnie, jak w przeszłości. Teraz koncentruję się na pracy w studio.

 

A czy poszukujesz nowych brzmień w netlabelach?

 

Czasami – owszem. Teraz jednak najwięcej czasu poświęcam na produkcję muzyczną i tworzenie profilu Saurebad.

 

Rozmawiał Michał Wolski

Czy netaudio to tylko inna forma dystrybucji?

15 Gru
Środa, 22 sierpnia 2007

Rozmowa z Christophem Rudatem, jednym z założycieli netlabelu Rumpfunk.

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

MinimumMaximum: Kiedy powstał netlabel Rumpfunk Records?


Christoph Rudath: Oficjalna data narodzin Rumpfunku to 15 maja 2006 roku.

 

Opowiedz o motywach powołania do życia wirtualnej „wytwórni”?


Mathaeus i ja wpadliśmy na pomysł, aby stworzyć platformę dla artystów – tak dla naszych przyjaciół, jak i dla nas samych, naszej muzyki. Szukaliśmy rozrywki, muzyki i możliwości stworzenia społeczności skupiającej artystów z całego świata. A do tego wszystko za darmo!

 

Powiedz, proszę, parę słów na temat muzyków skupionych wokół Rumpfunk Records.


Mamy tu wielu świetnych artystów. Choćby Vadim Lankov, John Lagora, Tooltech, Nachtschrat, Om, Wantai, Schwarzes Weiss czy Chillheimer. Każdy z nich prezentuje swój charakterystyczny styl przejawiający się w najróżniejszych gatunkach muzyki elektronicznej, nie kopiując przy tym nikogo innego. Podążają swoją własną drogą produkcji muzyki, a misję Rumpfunku wypełniają pięknymi brzmieniami i rodzinną atmosferą. Z większością z nich utrzymujemy codzienny kontakt. Po prostu zależy nam, aby słuchać i patrzeć, jak nasi artyści żyją i czynią z muzyki coś ważnego w swoim życiu.

 

Jaki jest Twój stosunek do idei wolnej dystrybucji muzyki? Jak to postrzegasz – jako świetną możliwość wymiany pomysłów, wizji muzycznych etc. czy po prostu jako inną drogę dystrybucji?


Według mnie nie jest to tylko inna droga dystrybucji! Robimy wszystko dla zabawy, a artyści, których mamy w swoim katalogu, są dobrymi znajomymi. Koniec końców panuje tu świetna, rodzinna atmosfera. Ktoś mógłby pomyśleć, że jest to protest przeciwko „muzycznej maszynerii” i jej sposobowi dystrybucji brzmień, gdzie publikowanie jest dla muzyków zwyczajną pracą. Artyści w ramach „netlabellingu” też wykonują pracę, tyle że nie chcą być z tego tytułu wynagradzani – robią to dla radości, zabawy i bycia rozpoznawanym na scenie netaudio. Mam tu na myśli fakt, że artyści skupieni wokół netlabeli to prawdziwy underground w odniesieniu do tradycyjnych form dystrybucji. Netlabele dają możliwość urzeczywistnienia wizji niektórych ludzi – komercyjna droga jest w tym wypadku zbyt trudna, co może spowodować zabicie radości płynącej z tworzenia brzmień.

 

Czy macie plany, aby przekształcić Rumpfunk w komercyjne wydawnictwo, czy ten ma na stałe pozostać w pełni „wolnym”, oczywiście poza prawami twórcy, czyli creative commons?


Label Rumpfunk Records w przyszłości będzie w pełni wolną platformą, choć zastanawiamy się, czy nie stworzyć komercyjnego cyfrowego/winylowego wydawnictwa. Czemu? To proste – nasi artyści tworzą świetną muzykę, płacą wysokie sumy za sprzęt i oprogramowanie. Pomyśleliśmy, że w związku z tym mogliby otrzymać coś w zamian za swoją pracę. Jednak label miałby być w pełni non-profit – służyłby tylko artystom.

 

Czy wciąż poszukujecie nowych twórców? Jeśli tak, jakie wymagania powinni spełniać?

 

Oczywiście. Interesuje nas wiele stylów prezentowanych na scenie netaudio. Nie publikujemy tego, co nam nie odpowiada. Jeśli muzyka jest ciekawa, a osoba za nią stojąca dobrze się przy tym bawi i pozostaje w stałym z nami kontakcie, możemy porozmawiać o wydawnictwie.

Które z gatunków muzycznych, którzy spośród muzyków… albo generalnie – co jest Twoją główną inspiracją w procesie twórczym? Oczywiście jeśli taka w Twoim przypadku istnieje…

Wow! Dobre pytanie! Jest tak wiele inspiracji na świecie. Piękne krajobrazy, rośliny czy moja dziewczyna! Muzyka jest na tyle istotnym elementem mojego życia, że inspiracje płyną zewsząd. Gatunki nie są tu zbyt istotne – wszędzie znajdują się takie utwory, które wprawiają w dobry nastrój.

 

Czy jesteś aktywny na scenie techno w swoim kraju (Niemcy)?

 

W naszej okolicy jest wiele klubów, które odwiedzamy. Atmosfera jest dobra, a my jesteśmy „non-profitowcami”. Tak, jestem aktywny. Grywam w wielu klubach.

 

Czy poszukujesz nowych brzmień w netlabelach, czy raczej skupiasz się na promowaniu muzyki Rumpfunk?

 

Tak, ciągle szukamy nowych brzmień i nowych artystów. Wszyscy twórcy, którzy uważają, że ich dźwięki są świeże, mogą przesłać nam swoje demo. Rumpfunk jest otwarty dla wszystkich!

 

Rozmawiał Michał Wolski