Z kopa

15 Gru

Wtorek, 04 listopada 2008

 

Kicksomatic to polski netlabel oferujący brzmienia z pogranicza minimal-tech, click’n cuts czy deep-tech. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się temu, co na światło dzienne wyszło spod skrzydeł tej niewielkiej polskiej oficyny, po przesłuchaniu szóstego wydawnictwa, autorstwa Toma Moslera – jednego z dwojga artystów publikujących właśnie pod szyldem Kicksomatic. „Robotic figures”, bo o tym wydawnictwie mowa, to trzy utwory pełne energii i tajemniczości. Transowość, mechaniczny rytm, metaliczne brzmienia… Wszystko to składa się na kawał dobrego techno – dwa pierwsze utwory rozgrzewają atmosferę, by w trzecim, finałowym „Wait robot” rozpieprzyć wszystko w drobny mak (proszę mi wybaczyć słowo, które jest dość średnio eleganckie w dyskursie publicznym, ale trudno mi było mniej ekspresyjnie wyrazić, co się dzieje w związku z tym kawałkiem). Pozostałe pozycje w katalogu Kicksomatic też dają radę – oprócz utworów Moslera znaleźć można również dźwiękowe pomysły drugiej postaci labelu, czyli Boqusi, która wydała na świat również interesujące prace. Całość uważam za naprawdę wartą uwagi, polecenia i zasłuchania się na długi czas – współpracę z netlabelem Kicksomatic proponuję jednak rozpocząć właśnie od przywołanego szóstego numeru w katalogu… Świetne brzmienia! (micwo)

Ps. Cieszy fakt, że kolejny raz udało mi się trafić na dobre, rodzime techno… Takie właśnie patriotyczne odczucia mi towarzyszą 😀 Proszę wspierać tę inicjatywę!

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

http://kicksomatic.pl/

Reklamy

Dość lekko

15 Gru

Czwartek, 16 października 2008

 

Debun to netlabel serwujący bardzo eklektyczny, dość lekki i barwny zestaw technicznych brzmień spod znaku electro-house, tech-house czy – nawet – minimal-tech (choć ten ostatni gatunek nie jest tu specjalnie często wyzyskiwany i można by właściwie założyć cudzysłów na tę nazwę w przypadku Debun). Na stronach tego niewielkiego labelu znajdziemy kilka całkiem interesujących utworów, ale ja musiałem się nieźle naszukać, żeby cokolwiek wygrzebać. Chciałem już odłożyć na bok to wydawnictwo – nie ze względu na słaby poziom techniczny wykonywanych utworów, a raczej na to, że coś, co nazywam gustem, każe mi się rozglądać w nieco innych kierunkach – ale nagle, zupełnie niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba wpadła mi w ręce EP-ka pt. „Drugeliu plasnosiu” projektu (brzmi jakoś tak bałtycko) Kondencuotas Pietas… Gdybym rozpoczął jej słuchanie od innego utworu niż „Sphericcity” zapewne nie doczekałbym tej „piosenki”, ale stało się tak – szczęśliwie dla mnie – że wpierw zupełnie opacznie uruchomiłem ten okrągły, sferyczny utwór. Jedyne określenie, jakie znajduję na niego, to „rewelacja”. Kawałek jest w pełni skończony, niczego mu nie brakuje, feeria barw, dynamika, bogactwo brzmień… Jest to świetna robota. Co do trzech pozostałych numerów pozwolę sobie milczeć, bo to zupełnie nie moje terytorium. Warto odwiedzić Debun choćby dla tego jednego, electro-house’owego utworu, trochę lounge’owego, miękkiego, dość delikatnego, a jednocześnie zadziornego przez mocną linię basu.

Reszta? Oceńcie sami… zapewne wierni czytelnicy tego blogu będą zawiedzeni, bo wszyscy zdążyliśmy przyzwyczaić się głównie do minimalowych, klikowych, czasem nieco głębszych brzmień, a tu, w labelu Debun, raczej tego nie znajdziemy. Dla „Sphericcity” warto jednak, moim zdaniem, odwiedzić ten label. (micwo)

 

PS. Jeśli znajdziecie coś równie ciekawego jak wg mnie „Sphericcity”, dajcie znać…

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

http://debun.de

Tylko i aż tyle

15 Gru

Wtorek, 07 października 2008

 

Dziś mamy dla was rosyjski netlabel Cism. Co ten ma nam do zaoferowania? Nie chcę zaczynać recenzji od negatywów, ale na pewno… nic odkrywczego. Jeśli jednak macie ochotę na porządny, głęboki dub-tech czy klimatyczny ambient – Cism jest wydawnictwem dla Was. Wśród artystów prezentowanych przez rosyjskie wydawnictwo znajdziemy kilka znanych pseudonimów, jak i sporo szerzej niespotykanych. Cism proponuje nam przede wszystkim małe formy wydawnicze. Każdy numer katalogowy to zazwyczaj 3-4 utwory. Wyjątkiem jest jednak jedna ze składanek, na której znajdziemy aż 9 kompozycji. Wydawnictwo ma obecnie na koncie 7 pozycji (niestety pobranie jednej z nich jest już niemożliwe), w tym dwie kompilacje – i to od nich dobrze jest rozpocząć przygodę z Cism. Album z numerem katalogowym Cism_1 to 4 kompozycje balansujące pomiędzy ambientem a minimalem i mocno zdubowanym techno. Jest dużo basu i głębi, trochę trzasków
i delay’ów. Zaraz po obu składankach zalecam pobranie albumu numer 6. Odpowiedzialny za niego jest znany – w pewnych kręgach – i lubiany Mr. Cloudy. Kiedy już przesłuchamy te 3 albumy, możemy spokojnie ściągać następne. Tak, jak wspominałem – nie spotkamy się z jakąś rewolucją, nastawmy się po prostu na porządną muzykę, która nie wybiega specjalnie poza ustalone dawno kanony. Jeśli chodzi o sprawy techniczne – w plikach z muzyką wszystko jest ładnie opisane i otagowane. Wraz z muzyką pobieramy klimatyczną okładkę. Strona też wykonana jest poprawnie, aczkolwiek brakuje natychmiastowego dostępu do dowolnego albumu – jest to dość męczące. Jeśli miałbym przyczepić się do jeszcze jednej sprawy, mógłbym wytknąć Cismowi, że szata graficzna zarówno strony, jak i towarzysząca płytom nie wybija się z internetowych standardów.

Cism to po prostu dobry label – nic więcej, nic mniej. (mhw)

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

http://www.cismsound.net/

Klein, Harry Klein

15 Gru

Piątek, 19 września 2008

 

Tym razem chciałbym nawiązać do nagrań publikowanych na stronach netlabelu Harry Klein Networks. Po godzinach spędzonych w towarzystwie takich artystów, jak znana choćby z labelu Igloo Rec. – świetnego notabene – Violett czy Savas Pascalidis nagrywającego dla Gigolo Rec., nie jestem w stanie oderwać się od utworów opublikowanych na stronach oficyny. Jeśli mowa o jakości nagrań, jest jak zawsze – czasem coś zdaje się bardziej, czasem mniej ciekawe, ale zawsze na wysokim poziomie. Harry Klein to kilka godzin fantastycznego, skwierczącego, chrupiącego, a jednocześnie do granic tłustego minimal techno. Jestem pewien, że każdy miłośnik muzyki spod tej, dość mrocznej momentami, gwiazdy będzie bardzo zadowolony. Studiowanie zawartości HKN polecam rozpocząć od utworu pierwszego z pierwszej kompilacji otwierającej katalog – Agnes „4 ever deep”… Jest to absolutna rewelacja. 
w moim odczuciu Harry Klein Networks to obecnie jedna z ciekawszych oficyn zanurzonych w minimaliźmie. (micwo)

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

http://www.harrykleinclub.de/networks/

http://www.myspace.com/harrykleinnetworks

 

Stuknął rok

15 Gru

Sobota, 06 września 2008

Zupełnie zapomniałem, że niedawno wydarzyła się, patrząc z mojej perspektywy, rzecz wielka, zupełnie mnie zaskakująca i przede wszystkim dająca dużo radości, satysfakcji i czego tam jeszcze… Mianowicie, Netlabel.blox.pl obchodził 12 lipca bieżącego roku swoje pierwsze urodziny. Kiedy tak popatrzę na to, co wspólnie udało nam się stworzyć, kiedy pomyślę, że przez rok znajdowaliśmy czas i energię, by pisać i czytać o muzyce, o muzyce niełatwej, kierowanej do niewielkiej tak naprawdę grupy odbiorców, pojawia się szczery uśmiech na twarzy. Tym większy on jest, kiedy zerkam na listę tego, co wciąż nie zostało opisane, opublikowane i przesłuchane, a co z pewnością zostanie właśnie tak potraktowane…

Cieszy mnie ogromnie, że przez ten rok miałem przyjemność przeżywać z grup(k)ą ludzi to wszystko, co jest piękne i warte uwagi, gdy mówimy o muzyce elektronicznej. Chciałbym z miejsca podziękować wszystkim tym, którzy odwiedzali ten blog, krytykowali go, chwalili, radzili w związku z nim i wspominali o tym, czego mu brakuje, czego ma za dużo i o czym warto by napisać.

Chciałbym przede wszystkim podziękować Błażejowi (mhw), współtwórcy projektu 16wersów, głównemu, a obecnie nieco mniej aktywnemu, współpracownikowi Netlabel.blox.pl, który znajdował czas, by wskazywać tę elektronikę, którą widział jako interesującą i – co ciekawe – nigdy się nie mylił ;), Rafowi Mickiewiczowi (myspace.com/rafmickiewicz), który choć może nie pisał, to jednak dawał stale o sobie znać, a także Mlonxowi (netmuzyka.com) oraz Patrykowi Gałuszce (pga.blox.pl) za komentarze i inspirujące rozmowy na temat netaudio i netlabeli (może nie było ich za wiele, ale były za to bardzo wartościowe). Dzięki też należą się Stefanowi Formalinie (form), który jakiś czas temu dołączył do grona współpracowników Netlabel.blox.pl i który, mam nadzieję, pisać będzie dla nas tak często, jak to tylko możliwe. Dzięki też za wsparcie i trafne uwagi należą się Leconnaisseurowi (cholera wie, czy dobrze to zapisałem) (myspace.com/cassetteboi) oraz Marcinowi Niewęgłowskiemu (joilet.blox.pl) za słowa wsparcia i za ciekawy blog również muzyce poświęcony. Mógłbym tak dziękować i dziękować. Na pewno o kimś zapomniałem, na pewno coś pominąłem. Przepraszam zatem wszystkich tych, którzy czują się przeze mnie pominięci… (ten wątek można modyfikować, zatem proszę mi przypomnieć, jeśli o czymś zapomniałem:)

Rzadko mam poczucie, że dzieje się coś ważnego, naprawdę fajnego, czemu warto w pełni poświęcać serce i energię – a tu, prowadząc ten blog, przy waszej pomocy, mam właśnie takie przekonanie. Brzmi to może bardzo patetycznie, ale za dużo te piękne brzmienia, o których tu wspominamy, znaczą, by starać się mówić „skromnie”. Nie będę silił się na jakąkolwiek skromność. Jest mi okropnie miło… Wielkie dzięki!

Michał Wolski (micwo)

Krótko i formalnie

15 Gru

Poniedziałek, 01 września 2008

Do grona współpracowników Netlabel.blox.pl dołącza Stefan Formalina, znany tu i ówdzie jako ten, który maluje, miksuje, przerabia, nadrabia i w dodatku kocha wszystko. Jak sam powiedział, od czasu do czasu będzie nas raczył swoimi netlabelowymi znaleziskami – trzymam go zatem mocno za słowo i wierzę, że nastroi nasze uszy nie raz na wyjątkowej urody dźwięki. Teraz, oddaję mu głos. Panie Stefanie, zapraszam do mikrofonu…

Już od dawna sieć żyje muzyką. Powstają nowe labele, netlabele, portale dotyczące muzyki elektronicznej, wszystko to pulsuje swoim niezwykłym rytmem. Dzieje się to tak dynamicznie i szybko, że czasem nie zauważamy, jak niektóre z tych platform dokonują żywota w swoim cyfrowym świecie, inne natomiast zdają się czuwać w jakimś terminalnym półśnie.

Nie będę się nad Wami pastwił opisami artystów czy osobistymi wywodami na temat konkretnych wydawnictw, po prostu sprawdźcie i oceńcie sami… Chciałbym jednak zaproponować „współpracę” z kilkoma, naprawdę znakomitymi, moim zdaniem, netlabelami.

– pierwszy z nich to pogrążony w swoistej komie label pod nazwą (cudzysłowy niezbędne) „–n” (http://minusn.com/en/releases.html) w szczególności polecam kompilacje.

– w podobnym stanie znajduje się monohm (http://www.monohm.com/index2.htm), label dla miłośników elektroniki z pogranicza eksperymentu.

– w swoim cyfrowym niebie, bo to należało się jak najbardziej, znajduje się platforma Minlove. Co prawda już od dawna nie jest aktywna, ale w sieci istnieje – gorąco ją polecam. Znalazły tam swoje miejsce znakomite wydawnictwa z najwyższej półki, można przeczytać też kilka ciekawych tekstów (http://www.minlove.net/).

– na koniec chciałbym podzielić się z wami gwiazdką, która żyje i pulsuje wśród dziesiątek jak nie setek powstających ciągle netlabeli, jest Cism. Jego twórcy oferują ciekawe wariacje na temat nurtu dub-techowego (http://www.cismsound.net/) (form)

(Nie)Monotonnie

15 Gru

Piątek, 22 sierpnia 2008

 

Jedno z dziwniejszych miejsc, jakie miałem okazję poznać… Monotonik, bo o tym netlabelu mowa, to zbiorowisko tak odległych od siebie brzmień, tak bardzo zróżnicowanych, że właśnie to zróżnicowanie i pozorna niekonsekwencja są jego największą siłą. Muzyka zgromadzona na stronach Monotonika oparta jest przede wszystkim na brzmieniach syntezatorowych, gdzie główny motyw stanowi melodia, a nie sama rytmika i jakiś ogólny koncept, co jest siłą minimalu, którego w Netlabel.blox.pl pełno.

Warto zajrzeć na strony labelu, mimo niektórych nieudanych do końca, moim zdaniem, utworów (zbyt „naiwnych” w swojej warstwie melodycznej; nie będę tu jednak podawał przykładów negatywnych, a jedynie pozytywne), przede wszystkim ze względu na dbałość kompozycji. Muzyki spod znaku Monotonik, kiedy już uda się trafić na te ciekawe numery (które stanowią większość), słucha się bardzo dobrze – zróżnicowanie brzmień, dynamika, sprawność kompozycyjna… Wszystko to zwraca uwagę i w takich utworach, jak choćby zgromadzonych w wydawnictwie z numerem 199 emanuje w całej swojej pełni. Nawiasem mówiąc Delayscape, bo do tego wykonawcy właśnie odnosi się numer katalogowy 199, to według mnie jeden z najciekawszych projektów Monotonika. Electro najwyższej próby, nieco melancholijne, ale zawsze ciepłe w brzmieniu i lekko przestrojone – absolutna klasyka. Nie dość, że brzmi świetnie, to w dodatku wpada w ucho (od strony melodycznej). Polecam rozpocząć współpracę z Monotonikiem właśnie od numeru 199… Świetna robota. (micwo)

 

minimummaximum minimummaximum.blox.pl netlabel netlabel.blox.pl

 

http://www.mono211.com/